
-Danielo, jesteś umiłowaną córką Boga, jesteś silna, jesteś mądra, wychowałaś się w tym kościele, poradzisz sobie ze wszystkim, wstaniesz z każdego upadku i przywrócisz ludziom wzrok. Wychowałem cię tuta, przy tej świątyni, ale teraz masz lat szesnaście, nie mogę cię całego życia trzymać pod ochroną. Masz do wypełnienia misję. Jesteś posłannikiem anielskim, przywróć ludziom światło, pokaż im drogę powrotną na wzgórze. Posyłam cię między wilki, musisz być ostrożna i sprytna jak żmija, i czystego serca jak gołąb, inaczej ten świat cię pochłonie i zniszczy. Pamiętaj jednak. Nie będziesz tam miała przyjaciół. Nie ufaj nikomu. Nikt cię tam nie uszanuje, nie polubi, nie licz na to. Swoje życie powierz Bogu. Tylko Jemu możesz zawierzyć. On cię poprowadzi.
-Czy ja dam radę…
-Módl się. Tylko modlitwa może uchronić nas przed szaleństwem.
-Czy mogę pożegnać się ze swoją mamką, która tobie była gospodynią w przykościelnej chacie, a dla mnie piastunką?
-Oczywiście, Danielo, pójdź do niej.
**
– Nie jesteśmy Chrystusami, żeby przejść przez wodę suchą stopą. Uważajcie więc, czy woda, do której wchodzicie nie jest mętna. Nikt bowiem nie da rady się ustrzec przed zmianą, pod wpływem tego, w jakim miejscu się znajdzie. Nie oceniaj, nie potępiaj tych, którzy weszli zbyt głęboko. Módl się o powrót Danieli – rzekł Joachim do Gwidona.
**
Część rybaków, w tym Gwidon i Daniela, którzy skryli się w łodziach i wypłynęli w morze, ukryci, bezpieczni, pod osłoną nocy. Dopiero o świcie przybyli do brzegu i wiedzieli już, że muszą zacząć budować wszystko od nowa. A zaczęli od kościoła na wzgórzu, bo wiedzieli, że życie bez Boga jest jak budowanie na piasku.
(fragmenty z powieści „Daniela”)

Reply